Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tove alsterdal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tove alsterdal. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

"Grobowiec z ciszy" Tove Arsterdale


Grobowiec z ciszy
Tove Alsterdal

tłum. Mariusz Kalinowski
Wydawnictwo Akurat
496 stron
Jak napisać dobrą powieść kryminalno-obyczajową dla kobiet dobrze wie Camilla Lackberg. Każda kolejna jej książka wciąga mnie do tego stopnia, że zapominam o świecie dokoła. Tove Alsterdale jest może dużo mniej znana wśród znawców tematyki, ale po przeczytaniu jednej z jej książek widzę w tej twórczości spory potencjał. Zaznaczam jednak, że styl powieści sporo odbiega od pióra wspomnianej wcześniej Skandynawki.

Grobowiec z ciszy lawiruje pomiędzy czystą obyczajowością i odkrywaniem tajemnicy rodzinnej a sporą dawką powieści detektywistycznej. I jest jeszcze próba mocnego kryminału. Jednak kilka mocniejszych fragmentów, nie bez wulgaryzmów nie czyni wiosny – niczym jedna przysłowiowa jaskółka. W każdym razie jest wciągająco, a powieść można przeczytać z wypiekami.

Katrine jest zapracowaną kobietą, która w młodych latach uciekła do wielkiego miasta. Miała zrobić wielką karierę dziennikarską. Poznajemy ją, gdy po utracie pracy ma w końcu czas, by zobaczyć się z własną schorowaną matką. Szybko odkrywa, że kobieta zataiła wiele ważnych informacji. W tym fakt, że posiada domek na dalekiej północy – w szwedzko-fińskim Tornedalen. Pikanterii dodaje fakt, że pewna firma maklerska za tę chałupkę oferuje niezwykle wysoką kwotę.

W tym samym czasie w tej okolicy dochodzi do brutalnego zabójstwa. W miejscu, gdzie wszyscy wszystko widzą, a każdy o każdym wszystko wie, nikt nie widział, kto dokonał tego makabrycznego czynu. Gdy Katrine przybywa na te tereny, by zobaczyć ten rodzinny skarb, o którym nic nie wiedziała, odkrywa, że jest zdecydowanie więcej sekretów. Postanawia wejść w mroki przeszłości. A to prowadzi ją aż do rosyjskiej Karelii, Pietrozawodska i Petersburga.

Autorka przedstawia czytelnikowi wiele punktów widzenia. Nie ma tutaj jednej perspektywy, spojrzenia na sprawy oczami tylko jednej osoby. Ten kto zna powieści Lackberg czy Asy Larsson dobrze wie, co mam na myśli. Czytelnik poznaje świat zarówno Katrine, ale także zagłębia się w myśli i obowiązki osób mieszkających za kołem polarnym. Raz towarzyszy Katerine w Londynie, Sztokholmie czy w Pietrozawodsku, by zaraz znaleźć się na zaśnieżonej północy wraz z innymi bohaterami powieści. I choć można poznać odrobinę innego życia niż to wielkomiejskie, czegoś tu brakuje. Może dogłębniejszego zajrzenia w świat każdej z ważnych postaci? Może więcej codzienności podbiegunowej, której polski czytelnik najprawdopodobniej nie doświadczył?

Grobowiec z ciszy tematyką sięga aż do lat 30. Dotyka delikatnych spraw politycznych i trudnych czasów wojennych, ale autorka pozwoli spojrzeć także na negatywne strony życia w tak odległych regionach. Nic tak nie mąci spokojnej codzienności jak brak środków do życia i możliwości zatrudnienia. W tym świecie swego rodzaju bogiem jest IKEA, która zatrudnia część osób. Ale jedna IKEA świata nie wyprowadzi na prostą. Tove Alsterdal świetnie punktuje ludzkie słabostki, obawy i pragnienia. Te wielkomiejskie i te wiejskie.

Największym atutem książki jest jednak spora rozpiętość geograficzna akcji. I detektywistyczny aspekt tej powieści. Okrywanie tajemnicy rodzinnej głównej bohaterki, odwiedziny w rosyjskich miastach, archiwach, świat KGB, wspomnienie czasów wojny i wszystkich złych aspektów z nią związanych. To jest to co tygryski lubią najbardziej: zagmatwane sprawy sięgające wielu lat wstecz.

Tove Alsterdal w powieści Grobowiec z ciszy pokazuje na co ją stać. Tworzy specyficzny klimat i pozwala nam wraz z bohaterką jej powieści okrywać mroki przeszłości. Przedstawia świat, którego nie znany. I ten współczesny i miniony. Powieść nie stanowi może kompendium wiedzy na ten temat. Jednak osoby lubiące poznawać kolejne skandynawskie kryminalno-obyczajowe powieści, okrywać nowe nazwiska w tej tematyce na pewno będą zadowolone.

czwartek, 8 maja 2014

Kobiety na plaży - Tove Alsterdal

„Kobiety na plaży” to wielowątkowa, osadzona w brutalnych realiach historia trzech kobiet, które mniej lub bardziej przypadkowo znalazły się w krytycznej sytuacji. Każda z nich próbuje sobie z nią jakoś radzić. Świat jest mały. To banał, lecz losy bohaterek z trzech różnych kontynentów splatają się w niebanalny sposób. Kolejny banał: życie nie jest sprawiedliwe. Nawet jeśli u Alsterdal można dopatrzyć się chwilowego triumfu sprawiedliwości (choć może chodzi jedynie o słodycz zemsty?) nic nie kończy się happy endem. To opowieść o ciemnej stronie globalizacji: przemycie uchodźców, nielegalnej imigracji i współczesnym niewolnictwie. Dzisiejsi niewolnicy to miliony ludzi ”bez papierów”, którzy pracując za darmo lub za grosze, pozbawieni wszelkich praw – stanowią napęd dla europejskiej gospodarki. „Kobiety na plaży” to również piękna opowieść o miłości, o ludzkiej solidarności, determinacji i zaangażowaniu. A wszystko to podlane sosem sensacji, napięcia, tajemnicy. Mocny, oryginalny debiut, który śmiało wykracza poza ramy powieści kryminalnej.

Okłądka: miękka
Ilość stron:464
Wydawnictwo: Akurat / MUZA
Premiera: 30 kwietnia 2014

Jak widzicie, książka „Kobiety na plaży” dotarła do mnie z niespodzianką. Dołączono do niej butelkę wypełnioną piaskiem z plaży i muszelkami. Kiedy jeszcze zapaliłam wosk Yankee Candle, stworzył się niezwykły klimat. Niech Was jednak nie zmyli lekka i wakacyjna okładka, książka jest mocnym thrillerem przeplatanych wakacyjnymi klimatami. Mamy morze, plażę i trupa…. 
Ale zacznijmy od początku.



„Kobiety na plaży” to debiut pisarski Tove Asterdal, znakomity zresztą. Do plejady szwedzkich twórców kryminałów dołączyła kolejna, niezwykle zdolna autorka. Powieść jest połączeniem thrillera, kryminału z powieścią psychologiczną, zabarwioną elementami uczuciowymi. Porusza stale aktualny, wstrząsający problem handlu ludźmi i nielegalnej emigracji. 

„Kobiety na plaży” są powieścią wielowątkową, rozbudowaną i barwną. Opowiada losy trzech kobiet, wydawałoby się zupełnie ze sobą niepowiązanych, zupełnie innych, a jednak ich losy splatają się.
Na początku poznajemy tajemniczą kobietę, która przeżyła morską podróż z Afryki do Europy. Udało jej się wydostać na ląd, wystraszona i zmęczona rusza plażą do najbliższej miejscowości, jaką jest Tarify. Na plaży znajduje buty, które należą do kolejnej bohaterki tej książki, Terese. 
Ta młoda kobieta, z kolei, po burzliwej i pełnej seksu nocy, budzi się na plaży, odkrywa brak paszportu i pieniędzy. Kochanek, poznany poprzedniego wieczoru w barze, zniknął bez śladu. Terese nienajlepiej się czuje, kiedy zamierza opłukać się w wodzie, przypadkowo nadeptuje na ciało mężczyzny, martwego…. Jest przerażona i ucieka z plaży wymiotując. Sprawa zostaje zgłoszona na policję, a Terese podczas przesłuchań towarzyszy ojciec.
Tymczasem w Nowym Jorku, scenografka Ally Cornwell odkrywa, że jest w ciąży. Chce się tym faktem podzielić ze swoim mężem, dziennikarzem Peterem, ale nie może się z nim skontaktować. Peter przebywa we Francji, gdzie zbiera materiały do artykułu. Do teatru przychodzi koperta z materiałami od Petera, który prosi żonę, aby przechowała je w teatrze, a nie w domu. Zaniepokojona Ally obdzwania hotele i dowiaduje się, że mąż się wymeldował. Okazuje się również, że zniknęła część pieniędzy z ich wspólnego konta oszczędnościowego. Kobieta rusza śladami męża. W Paryżu, korzystając z jego notatek, spotyka się z ludźmi i odwiedza różne miejsca. Okazuje się, że Peter badał temat nielegalnego przemytu i handlu ludźmi, w który zamieszany jest bogaty przedsiębiorca. Dalsze ślady prowadzą do Portugalii i Hiszpanii, sprawa okazuje się bardzo niebezpieczna. Losy kobiet splatają się, a finał na pewno nie jest happy endem….


Powieść „Kobiety na plaży” jest naprawdę świetnie napisana jak na debiut, kolejny doskonały skandynawski kryminał, który przyciąga czytelnika ciekawą fabułą i piękną okładką. Wielowątkowość sprawia, że książkę pochłania się jednym tchem. Pomysł na fabułę może do oryginalnych nie należy, bo handel ludźmi i nielegalna imigracja to często wykorzystywane tematy, jednak Tove Alserdal wykorzystała go w pełni i stworzyła intrygującą i oryginalną historie, która przemawia do czytelnika.
Stale zadziwia mnie fakt, że w XXI wieku, w tak rozwiniętej cywilizacji jak ludzka, handel ludźmi nadal stanowi tak wielki problem. Istnieje, o czym wszyscy wiedzą, a tak trudno go wyplenić. Najgorsze jest to, że dla wielu, nielegalna imigracja jest ostatnią deską ratunku, a potem okazuje się, że wpadają z deszczu pod rynnę i sytuacja w „ nowym, lepszym” kraju, do którego uciekają, staje się dla nich przysłowiową „deską do trumny”. Trudny, ciężki i wstrząsający temat został doskonale wpasowany w fabułę i akcję powieści „Kobiety na plaży”, skłania czytelnika do refleksji i wstrząsa. To problem międzynarodowy, wszyscy się z nim spotykają, a nie ma na niego sposobu….
Opowiedziana przez Tove Alserdal historia porusza najgłębsze struny w duszy czytelnika, jest mądra i na pewno wryje się w moją pamięć na długo. Oprócz dreszczyka sensacji, otrzymujemy w niej niesamowitą dawkę emocji i swoiste wołanie o pomoc ludzi, którzy są traktowani jak rzeczy.
Polecam serdecznie – doskonała powieść!