Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller psychologiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller psychologiczny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 grudnia 2017

Mons Kallentoft - "Duchy Wiatru"

Tytuł: Duchy wiatru
Cykl: Komisarz Malin Fors (tom 7)
Autor: Mons Kallentoft
Stron: 304
Gatunek: Thriller, kryminał, kryminał skandynawski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN: 978-83-781-8587-1

Przyszedł, więc czas na kolejny tom o przygodach stworzonej przez Kallentofta komisarz Malin Fors. To nie była jedna z tych książek, w których zakochałam się od pierwszej strony. Raczej się od niej męczyłam. Styl autora nie sprzyjał szybkiemu czytaniu, czasami mnie zniechęcał, a jednak miał w sobie coś co powodowało, że brnęłam dalej, a po pierwszej powieści już czekałam na kolejną. I tak oto mam za sobą 8 tomów (wiem, że tu pisze 7, ale nawet mi zdarza się przeczytać coś nie po kolei). 

Malin Fors jest komisarzem policji. Zmaga się z demonami. W jej przypadku jest to uzależnienie od alkoholu. Ma okresy gdy udaje jej się żyć bez niego, ale bywają momenty, gdy głos zachęcający jest zbyt głośny i w tedy się łamie. Najgorsze, że obawia się iż córka popełni jej błędy - również lubi wypić. Jednak Tove wciąż szuka swojego miejsca na ziemi. Nie wie tak na prawdę co chce robić ani gdzie. Na razie pracuje w domu spokojnej starości w Linkopingu. Choć z początku nie była przekonana to musiała przyznać sama przed sobą, że podoba jej się tam i łatwo nawiązała kontakty ze staruszkami w lepszym stanie psychicznym. Oni sami też chętnie z tego korzystają, bo wielu z nich nie ma rodziny, która mogła by ich odwiedzić, a części rodzina znać nie chce. Najbliższy kontakt nastolatka nawiązuje z Konradem Karlssonem. Jest w ogromnym szoku, gdy pewnego dnia zaglądając do niego do pokoju widzi go nieżywego. I nie zmarł on śmiercią naturalną. Pierwszy wniosek to samobójstwo - staruszek powiesił się na kablu od dzwonka do wzywania pielęgniarek. Jednak nikt w to nie może uwierzyć, bo nie wykazywał on żadnych oznak depresji czy chęci odebrania sobie życia. Był pogodnym i radosnym człowiekiem mimo częściowego paraliżu po udarze. Jak się okazuje podejrzenia, że Konrad nie byłby skłonny do samobójstwa szybko się potwierdzają. Sekcja zwłok potwierdza, że mężczyzna został zamordowany. Sprawa trafia w ręce policji, a dokładniej do matki Tove czyli Malin Fors. Wszczęte śledztwo jest pełne niejasności oraz znaków zapytania. Wielu podejrzanych, ale praktycznie zero dowodów. W trakcie śledztwa na jaw wychodzi fakt jak złe warunki maja pracownicy w domu spokojnej starości. Personel jest przemęczony i choć robi wszystko by pensjonariusze byli zadowoleni i mieli wszystko to jest ich po prostu za mało. A płaca za tak ciężką pracę też nie zachęca do większego poświęcenia...

Kolejny tom cyklu, który jest na prawdę ciekawy i wciągający choć odnoszę tym razem wrażenie, że lekko niedopracowany. Jak by autor nie wyciągnął z wybranego tematu wszystkiego co można by uzyskać. Kallentoft w dalszym ciągu stawia na przeplataną narracje - pierwszoosobową oraz trzecioosobową. Jest też narracja zmarłego i oczywiście psychologiczne rozmyślenia wyjęte bezpośrednio z głów bohaterów. Do tego poetycki język, który niektórych starszy innych uwodzi. Polecam ogromnie autora i jego książki także drugą serię pisaną na spółkę z Markusem Luttermanem. A dziś powiem, że Monsa Kallentofta można traktować jak zieloną herbatę. Ją można po pierwszym łyku pokochać lub znienawidzić. Tak samo jest z autorem. Po pierwszych stronach albo zostanie Twoim ulubieńcem albo wrogiem. Przekonaj się sam.


<Ocena: 8/10>

www.swiatmiedzystronami.blogspot.com

Johanna Mo - "Tak sobie wyobrażałam śmierć"

Tytuł: Tak sobie wyobrażałam śmierć
Seria: Editio Black
Autor: Johanna Mo
Stron: 320
Gatunek: kryminał, kryminał skandynawski, dramat, thriller, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Editio
ISBN: 978-83-283-2609-5

Jako miłośniczka wszystkiego co skandynawskie - szczególnie thrillery czy kryminały - nie mogłam sobie darować przeczytania tej pozycji "Tak sobie wyobrażałam śmierć" to pierwsza wydana w Polsce książka Johanny Mo co jeszcze bardziej zachęciło mnie do czytania. Przyznam, że powieść jest specyficzna. Nie znajdziemy tu akcji i dynamiki. Autorka skupiła się na emocjach i to bardzo głębokich.


Helena Mobacke właśnie wraca do pracy po długiej, bo aż rocznej przerwie w pracy. Jest policjantką z wieloma sukcesami na koncie, ale zawieszenie kariery zawodowej miało u niej swój powód. Rok wcześniej straciła swojego jedynego, ukochanego synka Antona. Jak by tego było mało również ukochany mężczyzna odszedł i została samiutka. Ze swoja rozpaczą oraz złością na siebie i cały świat. Powrót na komendę uważa zarówno za dobry jak i zły pomysł. Nie wie czy sobie poradzi - tak z obowiązkami jak i z tym by nie stracić swojej reputacji i opinii niezawodnej. Już pierwszego dnia dostaje sprawę. Pod metro wpada młody chłopak jednak świadkowie tego zdarzenia twierdzą, że to nie był wypadek i ktoś wepchnął go tam specjalnie. Helena wraz z grupą zaczyna prowadzić śledztwo jednak skupienie się na pracy wymaga od niej nie lada wysiłku, a i to często myślami jest całkiem gdzie indziej. Nie potrafi obiektywnie prowadzić sprawy i stara się powstrzymać szalejące emocje. To co najbardziej jej przeszkadza to współczucie da rodziców, którzy tracą swoje dziecko. Ona sama nadal przeżywa żałobę po synku, a w tym samym czasie pod kołami metra ginie kolejna osoba, a najgorsze, że w ekipie Heleny Mobacke zaczynają się zgrzyty między ekipą i nie tylko...


To co nasuwa się po przeczytaniu tej pozycji to niesamowicie przedstawienie głębokich emocji. Przejmujący wątek utraty dziecka przez rodziców, a w szczególności matki. Skupiając się na sferze psychicznej cierpiącej matki autorka stawia sobie poprzeczkę dość wysoko, a jednak wyśmienicie wywiązuje się z postawionego sobie celu. Łącząc to z rewelacyjnie skonstruowaną intrygą kryminalną stworzyła książkę obok, której ciężko przejść obojętnie. Jej przeczytanie zostawia w głowie i sercu pewne pytania i myśli. Powieść godna uwagi szczególnie dla tych, którzy mają dość utartych i suchych schematów. Myślę, że podobnie jak ja zapamiętacie tę pozycję na długo i będziecie czytać z zapartym tchem do ostatniej strony. Polecam, bo warto. 



<Ocena: 8/10>

www.swiatmiedzystronami.blogspot.com

czwartek, 7 listopada 2013

Ona już nie wróci - Hans Koppel

Wydawnictwo Świat Książki, Okładka miękka, 304 s., Moja ocena 4,5/6
Mike Zetterberg, przeciętny mąż i ojciec, jakich wielu, mieszka z rodziną w willi niedaleko Helsingborga. Pewnego dnia  jego żona Ylva nie wraca z pracy do domu. Męźczyzna poważnie tym zaniepokojony dzwoni do wszystkich znajomych, ale każdy mówi mu to samo - Ylva pożegnała się z nimi i powiedziała, że jedzie do domu. Wobec tego, co się z nią stało. Mike wraz z córką rozpoczynają poszukiwania na własną rękę oraz zawiadamiają policję. Ponieważ między małżeństwem niezbyt dobrze się układało (Ylva zdradzała Mikea) mężczyzna staje się głównym podejrzanym.
Dochodzenie trwa, jednak mimo upływu tygodni, a póżniej miesięcy nic nie daje. Wszystko wskazuje, że kobieta nie żyje. Po pierwszym szoku Mike układa sobie życie z nową partnerką, a tymczasem Ylva cała (choć nie całkiem zdrowa) znajduje się bliżej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Kobieta została bowiem porwana i jest przetrzymywana w piwnicy sąsiedniego domu. Przez cały czas może obserwować codzienne życie męża i córeczki i jest dręczona psychicznie i fizycznie przez porywaczy.
Dlaczego? Co takiego wydarzyło się w przeszłości, ponad 20 lat temu, co doprowadziło do tak okrutnej zemsty? Co sprawiło, że spokojna z pozoru para zamieniła się w katów? Czy porwanie Ylvy ma coś wspólnego z trzema innymi zagadkowymi morderstwami popełnionymi na świecie?
Tylko jedna osoba, dziennikarz przypadkowo wpada na właściwy trop. Czy ktoś uwierzy w jego opowieść, która brzmi jak fantastyczny thriller?
Książkę czyta się bardzo dobrze, szybko. Jest to lektura niezwykle wciągająca. Jednak uznanie jej za wyjątkowo mroczną jest wg. mnie lekkim nadużyciem. Ot bardzo sprawnie napisany thriller psychologiczny. Taki w typowym, skandynawskim stylu, z dużą ilością wyraźnie zarysowanego tła psychologicznego. Co prawda w niektórych momentach przebieg wydarzeń da się przewidzieć, ale i tak nie zmniejsza to przyjemności jaką jest lektura książki.
Bardzo ciekawym zabiegiem było umieszczenie przez autora swoistego wykładu o tym, jak kaci przetrzymujący i torturujący swoje ofiary uzyskują nad nimi przewagę, zarówno fizyczną, jak i psychiczną, ile w stanie jest wytrzymać więziony człowiek, po jakim okresie czasu nienawiść do oprawcy zaczyna zmieniać się w coś diametralnie różnego. Ciekawa lekcja.
Ponieważ Koppel ma potencjał i doskonałe pomysły, jestem pewna, że jeszcze nie jeden raz nas zaskoczy. Liczę także na to, iż wydawnictwo pójdzie za ciosem i wyda jego kolejne książki.
Gorąco zachęcam do lektury.