niedziela, 31 stycznia 2016

VIP room - Jens Lapidus

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 4,5/6
Bardzo lubię skandynawską literaturę. Chętnie sięgam po powieści, biografie, ale także kryminały. Wielu autorów próbuje swoich sił bazując na sławie Stiega Larssona czy Henninga Mankella. Wielu z tych samorodnych twórców kryminałów w ogóle nie powinno ich pisać. Duża część skandynawskich pseudo kryminałów jest delikatnie to ujmując..kiepska.
Byłam ciekawa, jak odbiorę Vip room.
Jedno co od razu rzuca się w oczy, to fakt, iż nie jest to czysty kryminał. Książka ta to taki miks społeczno-kryminalno-obyczajowy. Dużą część treści zajmuje niezwykle starannie nakreślone tło społeczno-kulturalne. Skandynawscy pisarze lubują się w takich zabiegach. Jedni realiom społecznym poświęcają więcej inni mniej miejsca. Lapidus bez wątpienia należy do tych pierwszych.
Innowacją w stosunku do wielu wcześniejszych skandynawskich kryminałów jest fakt, iż tym razem osobą prowadzącą śledztwo nie jest policjant (ani duet policjantów), a prawniczka i ..przestępca. Ot takie novum, które muszę przyznać, wyszło książce na dobre. Kolejny sterany życiem, z nałogami, po przejściach i rozpadający się na milion części policjant po 40-tce byłby już chyba niestrawny dla większości czytelników.
Lapidus (zgodnie ze skandynawskim trendem) zajmuje się vipami, najbardziej ustosunkowanymi i najbogatszymi ze społeczeństwa. Zagląda do ich domów, miejsc rozrywki, vip roomów, prześwietla ich życie, wyciąga na światło dzienne ich głęboko skrywane tajemnice. Przyznam się, iż wyszło mu to na prawdę nieźle.
Poprzez opis skandynawskiego społeczeństwa, charakterystykę najbogatszych i ich wypaczonego przez pieniądz i władzę zachowania, śledzimy główne dochodzenie, które prowadzone jest w sprawie porwania, ale także dowiadujemy się o wielu nowych przestępstwach. Omawiane przez Lapidusa zbrodnie to w wielu miejscach wręcz wynaturzenia. Pisząc o nich autor ukazuje, jak bardzo deprawująca bywają władza i wielkie pieniądze, jak zbyt często dają poczucie wyższości i bezkarności. Tym samym pisarz ukazuje nam zupełnie inny Sztokholm, niż ten, który poznamy z przewodników turystycznych lub w trakcie krótkiego zwiedzania stolicy Szwecji.
Gorąco zachęcam do lektury. Vip room to dobry kryminał i powieść obyczajowa w jednym. To także dobrze rokujący początek serii.
Czekam na kolejny tom, który ma się ukazać w połowie roku. Będzie doskonała lektura na urlop.

sobota, 30 stycznia 2016

Seniorzy w natarciu:)

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5/6
Książkę przeczytałam w ciągu kilku godzin. Była dokładnie tym czego potrzebowałam - cudowną, ciepłą, przezabawną, ale i nie pozbawioną mądrości lekturą.
Bohaterowie książki, to grupa seniorów w wieku 70+, podopiecznych domu złotej jesieni życia:). Po przejęciu placówki przez nowego właściciela, tnie się koszty, znacznie się tnie. Niedogrzane pokoje, kiepskie jedzenie, brak rozrywek. Kiepsko, bardzo kiepsko. Seniorzy podupadają na zdrowiu, ale i psychice. Postanawiają niezwłocznie coś z tym, zrobić.
Märtha, Geniusz, Stina, Grabi i Anna-Greta zaczynają działać w myśl zasady: Jeden występek w ciągu dnia sprawia, że żołądek dobrze się ma.
79-letnia dama (bo inaczej tej pani nazwać nie można) rozpoczyna akcję poprawy życia.. napadem na szwedzki bank. A to dopiero początek. Szalonym pomysłom statecznej z pozoru gromadki, nie ma końca. Nic nie jest im straszne, a występki, które popełniają są dla nich rozrywką, ale i środkiem do osiągnięcia upragnionego celu i szansą na nowe stare życie. Seniorzy do konsekwencji swoich czynów podchodzą z pogodą ducha i ciekawą filozofią:
Prawda, że bycie złodziejem wydaje się ekscytujące? Najpierw trzeba zaplanować przestępstwo i go dokonać, a potem czekają jeszcze na człowieka emocjonujące przeżycia w więzieniu. 
Nie opisuję treści książki i konkretnych poczynań seniorów celowo, nie chcę odbierać czytelnikom elementu zaskoczenia i wielkiej przyjemności, jakie niewątpliwie będą ich udziałem w trakcie lektury. Ja wielokrotnie na przemian otwierałam ze zdumienia oczy i wybuchałam salwami śmiechu. Ostrzegam przed czytaniem książki w środkach transportu publicznego.
Seniorzy w natarciu to przezabawna książka, która nie tylko wprawia w dobry nastrój, ale i daje sporo do myślenia. W wieku bohaterów tej historii chciałabym mieć tylko pogody ducha, pomysłowości i energii.
Cieszę się, iż książka jest 1. tomem serii Liga seniorów. Niecierpliwie czekam na kolejną część, która z tego co wiem ukaże się niedługo.

czwartek, 7 stycznia 2016

Uciec przed prawdą, czyli IV tom doskonałej sagi Złoty wiek




Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 5,5/6
Uciec przed prawdą to IV tom doskonałej serii Złoty wiek, której autorem jest znany szwedzki pisarz Jan Guillou. Wszystkie tomy opowiadają o losach trzech braci Lauritzen oraz ich rodzin. Doskonała, skandynawska saga.
Bracia Lauritzen, to Lauritz, Oscar i Sverre. Pochodzą oni z niewielkiej rybackiej osady położonej w Skandynawii, otrzymali doskonałe jak na początek XX wieku inżynierskie wykształcenie. Po odebraniu dyplomów losy braci potoczyły się bardzo różnie.
Historię najstarszego z nich - Lauritza i średniego - Oscara poznajemy w I tomie trylogii (tutaj klik).
Tom II - Dandys skupia się na historii Sverrego, który wraz ze swoim przyjacielem opuszcza Drezno, gzie obaj zdobywali wykształcenie i udaje się do Anglii.
Tom III - Pomiędzy czerwienią, a czernią. Jego akcja rozpoczyna się tuż po zakończeniu I wojny światowej. Każdy z braci poniósł w jej wyniku ogromne straty - zarówno w postaci utraty ukochanej osoby, jak i przepadku większej części majątku.
Razem z Lauritzem, Oscarem i Sverrem brniemy przez lata 20. i 30. XX wieku, śledzimy kolejne przemiany zarówno w polityce, jak i życiu kulturalnym społecznym. Ponownie zaskakuje momentami dla mnie zupełnie niezrozumiały optymizm bohaterów i krótkowzroczność. Wielokrotnie miałam ochotę potrząsnąć każdym z braci Lauritzen i powiedzieć co myślę o ich całkowicie niepojętym (w kontekście znania przeze mnie dalszej historii Europy), niefrasobliwym zachowaniu.
IV tom - Uciec przed prawdą, to losy rodziny w trakcie II wojny światowej. Rodzina Lauritzen mieszka w Szwecji, która jest stosunkowo bezpieczna w tej wojennej pożodze. Jednak jak się okaże nie na długo. Los nie oszczędza i biednych i bogatych. Rodzina Lauritzenów należy do zamożnych, nawet bardzo, ale i im spokój nie będzie pisany. Przeszkodą jest m.in. niemieckie obywatelstwo żony Lauritza. Ale nie tylko. Dzieci przysparzają im tyle samo radości, co i trosk.
Najstarszy syn Lauritza, Harald, jest oficerem SS i stacjonuje w Oslo. Najstarsza córka, Johanne, pracuje dla norweskiego ruchu oporu, jego drugi syn jest oficerem szwedzkiej marynarki, a najmłodsza córka wydaję się być kimś w rodzaju szpiega. A to dopiero początek.
W tym tomie Guillou po mistrzowsku splótł dzieje kilku pokoleniowej rodziny z burzliwymi dziejami Europy w latach 40. XX wieku. Liczne opisy skandynawskich krajobrazów, życia w okupowanej północnej Europie, jak i skandynawskich obyczajów są fascynującą lekturą. Do tego dochodzi porządna dawka historii II wojny światowej, która w wielu aspektach będzie dla nas, polskich czytelników prawdziwym novum. Kto z nas na co dzień interesuje się przebiegiem II wojny światowej na terenie Skandynawii?!
Guiilou niezwykle umiejętnie łączy wszystkie wątki. Dzięki temu blisko 400 stron książki dosłownie pochłania się w kilka godzin. Fantastyczna lektura.
Celowo pisze tak mało o fabule. Nie chcę wam odbierać przyjemności wynikającej z lektury.
Jan Guillou po raz kolejny udowodnił, iż jest świetnym pisarzem. Pomiędzy wydarzenia przełomu XIX i pierwszych czterech dekad XX wieku udało mu się wpleść losy trójki niebanalnych braci oraz ich przyjaciół i wrogów, wspaniale portretując każdą z postaci. Jest to niezwykle ważne ponieważ każdy z braci jest inny, każdy dane wydarzenia odbiera inaczej. Niezwykle ciekawym jest śledzenie ich zachowań, toku rozumowania.
Dodatkowo oprócz historii, polityki opowiada nam o przemianach społecznych, moralnych, towarzyskich, o kulturze sztuce, krajobrazach, kuchni, czyli o tym wszystkim co składa się na życie każdego człowieka. Czyni to w sposób tak porywający, iż kolejne strony tomów przewracamy w pośpiechu, a genialnie oddane klimaty kolejnych epok i przeżycia bohaterów porywają nas całkowicie. Czyli cała seria zawiera, to co w literaturze najbardziej cenię i za co uwielbiam skandynawskie powieści.
I tom mnie zachwycił. Nie ukrywałam tego we wcześniejszej recenzji. Ale z kolejnymi tomami w seriach, sagach różnie bywa. Czasami zgodnie z zasadą- dobrze szło, ale padło. Obawiałam się czy Guillou poradzi sobie z zadaniem, czy kolejne części trylogii będą równie frapujące. Moje obawy były bezzasadne. Pisarz i jego bohaterowie zawładnęli mną na wiele godzin, czego i wam życzę zachęcając do lektury.

piątek, 2 października 2015

Wyniki konkursu:)

Serdecznie dziękuję za  wszystkie nadesłane odpowiedzi.
Zdałam się na los i moja ręka wyciągnęła zgłoszenie...Rafała Nakoniecznego, do którego wędruje książka Znikasz:)
Gratuluję i proszę o adres (na email anetapzn@gazeta.pl) na terenie Polski do wysyłki. 
Książka zostanie wysłana listem poleconym w ciągu tygodnia. 

Wkrótce kolejny skandynawski konkurs:)

środa, 30 września 2015

KONKURS!!!

Do wygrania jest egzemplarz tej mistrzowsko skonstruowanej powieści.
Mnie Jungersen po raz drugi zachwycił.

Czy o tym, kim jesteśmy, decydują jedynie procesy neurobiologiczne, zachodzące w naszym mózgu?
Mia cieszyła się, kiedy jej mąż znów zaangażował się w ich związek, który jeszcze niedawno przechodził poważny kryzys. Jednak gdy Frederik podczas rodzinnych wakacji doznaje ataku nerwowego, okazuje się, że powodem zmian jego osobowości jest guz mózgu. Wkrótce wychodzi na jaw, że mężczyzna w tajemnicy przed rodziną dopuścił się milionowych oszustw.
Kobieta musi teraz chronić siebie i syna przed mężem, który zmienia się w nieobliczalną, obcą osobę. Obsesyjnie śledzi wyniki najnowszych badań neurologicznych, próbując zrozumieć, jak to możliwe, że mężczyzna, z którym tworzyła wieloletni związek, mógł stać się kimś zupełnie innym. Szuka odpowiedzi na pytanie, z kim tak naprawdę spędziła trzy ostatnie lata, najszczęśliwsze w ich małżeństwie. 

  1. Konkurs trwa do 30 września 2015 roku do godz. 23.59 (czas polski się liczy:))
  2. Organizatorem jestem ja Anetapzn, właścicielka bloga Pasje i fascynacje mola książkowego..(klik) 
  3. Aby wziąć udział w konkursie należy napisać w 5-6 zdaniach, czy i dlaczego lubicie (lub nie lubicie) literaturę skandynawską i jaka ew. książkę z tego kręgu polecilibyście mi.
  4. Odpowiedzi proszę przysyłać na email anetapzn@gazeta.pl. W temacie proszę napisać KONKURS.
  5. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na tym blogu tutaj do dnia 03 października 2015 roku. Wygrywa 1 osoba, wybór będzie mój całkowicie subiektywny, reklamacji nie przyjmuję. 
  6. Wysyłka książki w ciągu 7 dnia od otrzymania od zwycięzcy adresu, na terenie Polski, listem poleconym.

wtorek, 1 września 2015

"Odpoczywaj w pokoju" Sofie Sarenbrant



Któraż kobieta nie marzy o pobycie w SPA? Relaks, odnowa biologiczna, święty spokój, zero problemów, tylko same przyjemności. Jak się okazuje, są one do czasu, zwłaszcza w największym szwedzkim SPA w Yasuragi Hassenludden. To tam rozgrywa się akcja powieści Sofie Sarenbrant „Odpoczywaj w pokoju”.
Razem z jedna kąpielowych Aiko czytelnik udaje się na poranny obchód pomieszczeń. Przemyślany wystrój wnętrz i ich ascetyczne wyposażenie, bezkresne korytarze, przytłumione oświetlenie, muzyka klasyczna sącząca się z głośników wprowadza w niespieszny i nastrojowy klimat szwedzkiego SPA. W niedzielny poranek 5 lutego w cichej umywalni dla kobiet w gorącym źródle zostaje znaleziona nieprzytomna kobieta. To znana aktorka Susanna Tamm. Na szczęście żyje, ale jest nieprzytomna. Zamieszanie w ośrodku rośnie następnego dnia, gdy w hotelu 327 pracownica recepcji znajduje martwych staruszków, państwa Wallin. Obok nich leży puste opakowanie po silnych środkach nasennych. Te dwa incydenty wydają się być nieszczęśliwymi przypadkami…
Jednakże kiedy tego samego wieczoru na zewnątrz w gorącym źródle zostaje znaleziony martwy dyrektor niemieckiego banku, to już za dużo zbiegów okoliczności. Media szaleją, a pracownicy się niepokoją. Złe przeczucia mają dyrektor generalny Nils Wedén i kierownik Peter Berg. Sami próbują znaleźć powiązania między poszkodowanymi gośćmi i wytypować sprawcę, choć oficjalnie śledztwo prowadzą Emma Sköld i Magnus Andersson z wydziału kryminalnego policji w Nacka. Emma szybko dochodzi do wniosku, że nie jest to kolejna rutynowa sprawa. I ma rację, bo to dopiero początek…
Powieść przeczytałam w ciągu jednego dnia, bowiem zaintrygowała mnie fabuła i zagadka kryminalna. Połączenie spokojnego, relaksującego i bardzo ekskluzywnego miejsca ze śmiercią w różnych odcieniach stworzyło niesamowity klimat niepokoju. Te dwie skrajności niejako się uzupełniają – odpoczywaj w (s)pokoju. W bardzo krótkim czasie wiele się dzieje w SPA, aż nazbyt wiele. Wartka akcja ukazana jest niespiesznie, jakby na wszystko był czas, a z drugiej strony wydaje się być bardzo dynamiczna, zwłaszcza w drugiej połowie.
Autorka zwodzi czytelnika, kto może stać za wszystkimi tymi wydarzeniami, myli wątki, podsuwa kolejne tropy. Podejrzenia padają na różne osoby. Do końca nie jest się pewnym, kto jest mordercą. Groza miesza się z tajemnicą, niewiadome się mnożą, a adrenalina rośnie, gdyż napięcie jest stopniowo dozowane. W dodatku bohaterowie zostali przedstawieni dość dokładnie. Zwłaszcza ich problemy i słabości wydają się bliskie czytelnikowi i na pewno każdy odnajdzie w powieści część swoich. Problem z zajściem w ciążę, opieka nad dziećmi, chorujący kot, bezsenność, alkoholizm, depresja, problemy w pracy, a do tego zima trwa w najlepsze.
„Odpoczywaj w pokoju” to dobra powieść kryminalna, która intryguje i wciąga. Zakończenie daje do myślenia, a wyjazd do SPA może stanąć pod znakiem zapytania…

sobota, 29 sierpnia 2015

"Niespokojny człowiek" Henning Mankell



Kurt Wallander to już legendarny bohater książek autorstwa Henninga Mankella. Ja tego szwedzkiego policjanta poznałam przy okazji czytania powieści „Niespokojny człowiek”, czyli 11. tomu serii. Ale wcale nie odczułam, że tyle tomów mnie ominęło.
Główny bohater skończył 55 lat. Kupił sobie dom pod Ystad i tam zamieszkał wraz z psem, o którym zawsze marzył. Mijają lata, czas odciska swe piętno na policjancie – starość nie radość, a wraz z nią wszystkie bolączki tego etapu życia ludzkiego. Pewnego dnia od córki Lindy (również policjantka) dowiaduje się, że zostanie dziadkiem. Ojcem dziewczynki jest Hans, syn Håkana von Enkego, emerytowanego kapitana szwedzkiej marynarki wojennej.
To na przyjęciu z okazji 75. urodzin Håkana Kurt poznaje niepełną historię z 1980 r., z czasów zimnej wojny. Wtedy to na szwedzkie wody terytorialne wpłynęła obca łódź podwodna, której nie udało się zidentyfikować. Sytuacja powtórzyła się dwa lata później, 19.09.1982 roku. Szwedzkie dowództwo podjęło decyzję o ataku, ale w ostatniej chwili nieoczekiwanie Håkan dostał rozkaz, by… pozwolić nieznanej jednostce odpłynąć. Zmiana rozkazu i tajemnicza łódź podwodna nie dały spokoju kapitanowi. Przez całe życie zastanawiał się nad tym, szukał informacji, tropił, szukał prawdy, bo jak twierdzi Kurt:
Historia to nie tylko coś, co zostało za nami, ale także to, co ciągle nam towarzyszy. (s. 350)
Gdy Håkan był bliski rozwiązania zagadki, nagle zniknął. I tu do akcji wkracza Kurt Wallander. Rozpoczyna prywatne śledztwo. Sprawa się komplikuje, bowiem po miesiącu znika jego żona Louise. Szukanie teściów Lindy to dla niego sprawa osobista, choć oficjalne śledztwo prowadzi Ytterberg. Powoli, działając krok po kroku Kurt trafia na poważną, międzynarodową aferę szpiegowską. Rosjanie, Amerykanie, Niemcy…
Pierwsze 50 stron mnie nużyło, w tym prolog o sytuacji politycznej w Szwecji. Kurt przy byle okazji przypomina sobie o dawnych sprawach lub ludziach kiedyś spotkanych i to wszystko wspomina. Owszem, to było ciekawe, bo doświadczenie zawodowe Kurt ma ogromne. Ale co za dużo… Po prostu w pewnym momencie czułam przesyt tych wspomnień, bo odciągały mnie od głównej akcji, która coraz bardziej mnie wciągała.
Autor stworzył intrygę, która nie dość, że miała miejsce wiele lat wcześniej i do chwili obecnej w jakiś sposób nadal trwa, to jeszcze jest bardzo prawdopodobna. Do dziś bowiem tajemnice zimnej wojny nie zostały ujawnione. A tajemnic w tej powieści nie brakuje. Państwo von Enke też ich sporo mieli, przed synem, przed sobą, przed przyjaciółmi. Kurt je stopniowo odkrywa, bo jest dociekliwy, przenikliwy, uparcie dąży do celu. W swej pracy śledczego często kieruje się inteligencją, intuicją i doświadczeniem oraz słowami, naukami swego mistrza Rydberga:
Nauczyłem się jednej rzeczy. Że nigdy nie możemy być pewni myśli i wyobrażeń innych ludzi. (s. 384)
Wciągająca fabuła, kolejne intrygujące wątki, budowanie napięcia i tajemniczości, sposób prowadzenia narracji to wszystko jest w tej powieści Mankella. I to łączenie śledztw (zawodowych z prywatnym) z codziennym życiem i krajobrazem szwedzkim. W trakcie czytania miałam wrażenie, że to obyczajówka z kryminałem lub kryminał z obyczajówką, coś jak powieści Lackberg. Aspekt personalny jest wyraźnie zaznaczony w tym kryminale. A i bohaterowie są bardzo ludzcy – mają wady i zalety, towarzyszą im co dnia radości i smutki.
W tle akcji, a może bardziej na drugim planie znajduje się starość i nieuchronne przemijanie. Ta powieść to właśnie studium starości i samotności. Bohater z czasem staje się ponury, porywczy, niecierpliwy, a przy tym doskonale zdaje sobie z tego sprawę i nie chce zostać zgorzkniałym starcem jak jego ojciec. Zaczyna mieć zaniki pamięci, co budzi w nim przerażenie, gdyż może się to skończyć dla niego tragicznie. Niepokoi się o resztę swojego życia. W dodatku cierpi na cukrzycę, a to choroba, która dużo zmienia w codziennym życiu człowieka. Bohater odnosi wrażenie, że
…starość skrada się do mnie, że wyciąga po mnie pazury. (s. 364)
Studium starości chyba nawet bardziej przykuwa uwagę czytelnika, choć zda on sobie z tego sprawę dopiero po czasie. Każdego z nas to czeka i daje do myślenia, zmusza zawczasu do refleksji. Przeczytajcie dobry kryminał ze szpiegowską aferą i zawczasu przygotujcie się na starość.

środa, 24 czerwca 2015

"Nos Pinokia" Leif GW Persson



„Nos Pinokia” Leifa GW Perssona to 3. tom serii „Evert Bäckström”. Tytuł kojarzy się z pewnym włoskim pajacykiem i jego skłonnością do kłamania, ale ma on jeszcze drugie dno, znacznie ciekawsze od pierwszego skojarzenia.
W wydziale do spraw zwalczania przestępczości w Sztokholmie pracuje inspektor kryminalny Evert Bäckström. Ma pełne ręce roboty. Do rozwiązania są trzy nietuzinkowe sprawy: brutalne zabójstwo znanego adwokata, pupilka muzułmańskiej mafii Thomasa Erikssona i jego psa rottweilera; anonim o pobiciu barona von Cromera, królewskiego mecenasa sztuki, katalogiem londyńskiego domu aukcyjnego; doniesienie na staruszkę zaniedbującą swego królika, znęcającą się nad zwierzęciem. Sprawy wydają się proste, ale w toku śledztwa zaczynają się komplikować, a one same ze sobą łączyć…
Inspektor Evert Bäckström kieruje wydziałem do spraw zabójstw w Sztokholmie na Solnie. Jego najlepszym dniem w życiu był dzień morderstwa znanego prawnika. To on prowadzi śledztwo i kieruje zespołem ludzi. Codziennie prowadzi narady zespołu, w swym gabinecie przyjmuje swoich podwładnych i wysłuchuje ich pomysłów, czasami nieco absurdalnych, ale na odczepnego i nimi każe się zająć. Sam zaś zajmuje się bardziej wymagającymi intelektualnie zadaniami. Swe spostrzeżenia zapisuje w czarnym notesie, a prawda często spływa na niego we śnie.
Choć jak zwykle mówił do rzeczy, najwyraźniej nie wpadł na nic konkretnego. A jednak w jakiś tajemniczy sposób (…) popychał dochodzenie do przodu. (s. 362)
Jego doświadczenie zawodowe najlepiej widać w trakcie przesłuchania barona, kiedy to z typową dla siebie lekkością maltretuje go. Inspektor używa swoich sztuczek, by wydobyć prawdę na światło dzienne, co budzi podziw pani prokurator.
Lecz przede wszystkim arogancki i egoistyczny Bäckström zajmuje się nicnierobieniem. Nie lubi się przemęczać, nawet do pracy jeździ taksówką. Ten egocentryczny tłuścioch po zrzuceniu pracy na podwładnych i wymknięciu się z biura woli korzystać z przyjemności życia typu dobre jedzenie, morze alkoholu (pije nawet w pracy), drzemka i seks ze sprzątaczką czy masażystką. Hołduje niskim instynktom. Jest przy tym antypatyczny, chciwy i skorumpowany – sam donosi reporterowi znanego dziennika o postępach śledztwa (każdy przeciek musi być na swoim miejscu), bierze łapówki także od innych.
A do tego jest seksistą i damskim szowinistą. Każdą kobietę w pracy ocenia pod względem urody i predyspozycji seksualnych. Jego supersalami jest bardzo czułe na kobiece wdzięki i chętne do przyjemności cielesnych. Rośnie w oczach na widok byle jakiej kobiety i wtedy inspektor musi coś zjeść, wypić i spuścić ciśnienie. A przy tym jest on przekonany o wybitnych zdolnościach swego supersalami. Ponoć zniewala każdą kobietę, każda go pragnie... Ego inspektor ma duuuże.
Te dosadne opisy zachowania legendarnego funkcjonariusza policji na co dzień jako człowieka oraz jego obraźliwe komentarze dodawane w myślach po słowach rozmówcy mogą drażnić, wywoływać pewną niechęć. Autor świetnie nakreślił postać antysympatycznego bohatera, który jest jednym z ulubionych szwedzkich policjantów. Posługując się groteską, ukazał najlepsze cechy głównego bohatera w sposób komiczny i prześmiewczy.
 Równie dobrze poradził sobie autor z nakreśleniem postaci drugo- i trzecioplanowych, a przy tym oddał niechęć inspektora do imigrantów, a tych jest całkiem sporo w powieści.  Mężczyźni w powieści są prawdziwie męscy, a kobiety różne. Annika to silna osobowość, Rosita denerwująca i rozhisteryzowana orędowniczka zwierząt, inteligentna Nadja, delikatna praktykantka i kilka innych. Jest jeszcze jeden ważny bohater z okładki – papuga Izaak. Bäckström sam ją kupił, nauczył kilku słówek. Jednak po kilku tygodniach ptak stał się jego utrapieniem i próbował się go pozbyć na wszystkie sposoby.
Leif GW Persson jest profesorem kryminologii, który pomaga szwedzkiej policji w rozwiązywaniu najbardziej brutalnych zbrodni. Widać, że zna się na rzeczy. W swej powieści stworzył ciekawą historię kryminalną, zagadkową i pełną niejasności, sięgającą czasów dynastii Romanowów i dotyczącą jubilera Faberge’go. Najbardziej zaciekawił mnie wątek dzieł sztuki – ikon i pewnej statuetki. Przedstawienie ich bogatej i interesującej historii wciągnęło mnie w wir czytania.
Początek kryminału nie od razu zaciekawia: zgłoszone zabójstwo prawnika, poranny rytuał czynności inspektora, a potem przytoczenie wydarzeń poprzedniego tygodnia może lekko nużyć. Akcja nabiera kolorytu, kiedy nic do siebie nie pasuje w mieszkaniu ofiary – ani czas zgonu, ani przyczyna, ani zeznania sąsiadów, zwłaszcza te dotyczące czasu szczekania psa. Druga połowa powieści jest ciekawsza, kiedy poszczególne elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce i łączyć się z innymi.
Narrator wszechwiedzący ujawnia swoją obecność bardzo rzadko, ale daje do zrozumienia, że wkrótce coś ważnego dla śledztwa się wydarzy. Prowadzi czytelnika przez kolejne etapy dochodzenia i sposoby działania szwedzkiej policji. Fabuła wciąga, choć akcja toczy się własnym, normalnym rytmem, ale rozwiązanie zagadek intryguje. Język autora jest komunikatywny, czasami bardzo dosadny, z lekka wulgarny, ale bardzo plastyczny przy opisach historii dzieł sztuki w podrozdziałach zatytułowanych „Prawdziwa historia Pinokia”.
Jeśli ktoś ma ochotę na kryminał, pogmatwane śledztwo z zaskakującym rozwiązaniem oraz antysympatycznego inspektora kryminalnego w roli głównej, to polecam Nos Pinokia.


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Arka zabójców Asa Schwarz



Szwedzkie kryminały kojarzą mi się m.in. z obszernością, ale tym razem w me ręce wpadł niepozorny egzemplarz „Arki zabójców” autorstwa pisarki Ǻsy Schwarz. Według napisów na okładce jego treść miała mi przypominać książki Dana Browna i Stiega Larssona.  
"Brudna Trzydziestka" to lista firm, które najbardziej zanieczyszczają środowisko naturalne w Szwecji. Na pierwszym miejscu jest prezes elektrowni Josef Larsson. Tuż przed północą do jego mieszkania włamuje się młoda aktywistka Greenpeace Nova Barakel. Nie chce ona nikomu robić krzywdy. Czerwoną farbą w sprayu wypisuje na meblach różne hasła protestacyjne. W pewnym momencie zauważa na podłodze czerwone kropki. Idzie ich śladem i odkrywa upiorną scenę. Ktoś był od niej wcześniej w tym mieszkaniu i zabił Josefa, jego żonę i psa. Okrutnie okaleczone ciała morderca ułożył w makabryczną scenę. Ten widok tak wstrząsnął dziewczyną, że zanieczyściła ona miejsce zbrodni.
Wkrótce ginie Jan Mattson, inny szef wielkiej korporacji, osoba numer 2 na liście. Morderca cechuje się wyjątkowym okrucieństwem, profanuje zwłoki. Jest sadystą, ale i wizjonerem. Swe ofiary upokarza poprzez ułożenie ich w przerażające pozy. Miejsce zbrodni jest niemalże dziełem sztuki podpisane cytatem z Biblii. Oskarżenie pada na Novę i jej dwóch kolegów. Dziewczynie udaje się uciec przed aresztowaniem, a więc kolejny niszczyciel środowiska jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Policjantka Amanda  o pieszczotliwej ksywie Małpa jest święcie przekonana o winie Novy, w czym utwierdza ją otrzymany anonim. A dziewczyna z ukrycia zaczyna prowadzić własne śledztwo. Sprawa jest zagmatwana, bo nic do siebie tak naprawdę nie pasuje. Co mają wspólnego: potomkowie nefili, cytaty z Biblii, góra Ararat w Turcji, topniejące lodowce, emisja CO2 (kilka ciekawostek umiejętnie wplecionych w akcję), sztychy Wiliama Hogartha, zarażone wirusem telefony komórkowe, śmierć matki Novy w wypadku samochodowym i drugi spadkobierca jej majątku?
Wiele wątków w tym niepozornym kryminale. Ciekawie się one zazębiają, ale w moim odczuciu nie do końca wszystko zostało rozpracowane. Zwłaszcza wątek arki Noego i góry Ararat. Pomysł na fabułę dobry, lecz raczej nie do końca dobrze przedstawiony. Męczyła mnie powolność akcji, brak dynamizmu w działaniach policji czy nawet samej Novy, choć ona wypadała tu lepiej. Niektóre opisy czytałam pobieżnie, bo wydawały mi się zbędne. Mało było dialogów. Po prostu nie czułam napięcia, nie zostałam wciągnięta w wir śledztwa, choć narracja była prowadzona płynnie. Zakończenie mnie nie zaskoczyło, tytuł trochę rozczarował.
Bohaterowie jak dla mnie zwykli ludzie, lecz żadna nie przykuła mojej uwagi, żadna nie zwracała na siebie uwagi. Najobszerniej zostały scharakteryzowane Nora oraz Amanda. Choć odniosłam wrażenie, że autorka za bardzo skupiła się na chwilowej niedyspozycji policjantki. Za mało uwagi zostało poświęcone mężczyznom w tej powieści.
Niby dostałam do ręki trzymający w napięciu thriller, mistyczną zagadkę, brawurową akcję, etyczne refleksje, ale ja tego niestety za bardzo nie odczułam. Namiastka Browna i Larssona. Mało tu zagadek, mało brawurowych ucieczek czy rozwiązań, za to dużo opisów. Jedynie obrazy miejsc zbrodni rzeczywiście przyprawiają o gęsią skórkę, o tyle reszta jest taka sobie.