Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Johan Theorin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Johan Theorin. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Duch na wyspie

Wydawnictwo Czarne, Moja ocena 5,5/6
Duch na wyspie, to kolejny tom serii kryminalnej, której akcję Theorin umieścił na wyspie Olandia. Wyspa położona w Skandynawii, tajemnicza, stosunkowo trudno w niektórych okresach dostępna, otoczona wieloma legendami i zabobonami. To wszystko sprawia, iż taki wybór miejsca akcji, tła był doskonałym posunięciem.
Mam już za sobą lekturę kilku książek Theorina, więc w sumie wiedziałam czego się po autorze mogę spodziewać. Przynajmniej tak sądziłam. Theorin spełnił pokładane w nim nadzieje z nawiązką i ponownie udało mu się mnie zaskoczyć.
Akcja choć rozgrywająca się jak najbardziej współcześnie, powiązana jest (jak to u tego autora) z przeszłością,z  wydarzeniami, które jak pokaże czas, nigdy nie odchodzą do lamusa. Mamy więc  tajemniczą śmierć członka zamożnej miejscowej rodziny i makabryczne wydarzenia powiązane z pogrzebem. To miało miejsce w latach 30. XX wieku. W czasach współczesnych, gdzie umiejscowione jest gro historii, pewnej nocy do drzwi domu pewnego starszego człowieka puka chłopiec i opowiada zdawałoby się wyssaną z palca historię o tajemniczym statku, na którym znajdują się trupy, a który to statek dryfuje tuż przy brzegu. Ger­lof, starszy męźczyzna (znany z innych książek olandzkiego cyklu), do którego drzwi zapukał przerażony nastolatek, o dziwo wierzy chłopcu, a dodatkowo sam rozpoczyna śledztwo pragnąc odkryć tajemnicę wiążącą się ze statkiem widmem i wydarzeniami z  przeszłości.  
Theorin skonstruował genialny kryminał i thriller w jednym + doskonałą powieść o ludziach, o ich namiętnościach, obsesjach, strachu, dopuszczalnej (i nie) granicy zemsty.
Duch na wyspie to niezwykle wciągająca i poruszająca historia, która stawia wiele pytań, a nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Prawdziwy majstersztyk z tragicznymi wydarzeniami historycznymi w tle. Theorin ma wyjątkowy dar budowania napięcia, ciekawych postaci i mieszania przeszłości z teraźniejszością. Fabuły jego książek często balansują na granicy zdarzeń realnych pomieszanych z odrobina tego co nieprawdopodobne, a co autor czyni niezwykle realnym.
Z założenia książka ta ma być ostatnim tomem olandzkiego cyklu. Po cichu liczę jednak, iż autor za jakiś czas napisze kolejny tom serii.
Na cykl olandzki składają się tytuły:
  1. Zmierzch
  2. Nocna zamieć
  3. Smuga krwi
  4. Duch na wyspie. 
Każdy z tomów jest powiązany nie tylko samą Olandią, ale i osobą Gerlofa Davidssona, emerytowanego wilka morskiego, pensjonariusza domu spokojnej złotej jesieni.  Gerlof lubi pobawić się w detektywa amatora. A, że wyspę zna doskonale, także miejscowe klimaty, zwyczaje, mity, mimo podeszłego wieku jest całkiem dziarskim panem, to i prowadzone przez niego dochodzenia śledzi się z wielka przyjemnością. Theorin często powierza mu odpowiedzialne zadania i stawia go w sytuacjach niezwykle dramatycznych.
Każda z książek zdobywała też liczne nagrody, jak chociażby:
Zmierzch zdobył nagrodę Szwedzkiej Akademii Kryminału za najlepszy debiut,  brytyjskiego Stowarzyszenia Pisarzy Literatury Kryminalnej New Blood Dagger za najlepszy debiut.
Nocna zamieć zdobyła nagrody: Szklany Klucz za najlepszą nordycką powieść kryminalną, nagroda Stowarzyszenia Pisarzy Literatury Kryminalnej International Dagger dla najlepszego pisarza zagranicznego.
Pozostaje mi tylko zachęcić was do lektury całego cyklu olandzkiego.

niedziela, 13 października 2013

Święty Psychol - Johan Theorin


Uwielbiam to uczucie, kiedy po zamknięciu książki mam to poczucie, że właśnie przeczytałam coś dobrego. Tak do tej pory miałam ze wszystkimi książkami Johana Theorina. „Święty Psychol” nie należy do kwartetu olandzkiego, to zupełnie inna historia, której akcja ma miejsce głównie w sennym, małym miasteczku Valli. Nie jest to też kryminał, chociaż trupy są, nawet dwa, ale dopiero pod koniec książki. To raczej thriller z elementami powieści psychologicznej lub powieść psychologiczna z elementami thrillera. Nie mogę się zdecydować za która opcją się opowiedzieć. Za to oczywiste dla mnie jest to, że „Święty Psychol” to kolejna bardzo dobra książka szwedzkiego autora, podczas lektury której lęk czai się gdzieś pod skórą, a atmosfera zagrożenia wisi w powietrzu.

Szpital Psychiatryczny Świętej Patrycji nazywany jest przez mieszkańców miasteczka Świętym Psycholem. To tam za jego murami leczą się pacjenci, sławni niejednokrotnie na cały kraj z powodu strasznych czynów, których się dopuścili. Tuż obok szpitala mieści się przedszkole dla dzieci, których jeden  z rodziców znajduje się w owej leczniczej placówce. Przedszkole i szpital są połączone łącznikiem, przez który dzieci przechodzą do pokoju odwiedzin, gdzie mają okazję spotkać się z ojcem lub matką. Jest to ważny punkt terapii nie tylko dla pacjentów, ale także namiastka normalności dla dzieci, które w ten sposób nie są pozbawione kontaktu z rodzicem. W owym przedszkolu zwanym „Polaną” pracę otrzymuje nowy wychowawca przedszkolny Jan Hauger, mający już kilkuletnie doświadczenie w opiece nad dziećmi, jednakże do tej pory pracujący wyłącznie na zastępstwa, a praca w przyszpitalnym przedszkolu ma być jego pierwszą stałą pracą.

Z początku Jan nie budzi żadnych zastrzeżeń, wydaje się być sympatyczny i bardzo oddany dzieciom, ale z czasem dowiadujemy się o nim coraz więcej, a ta wiedza budzi ogromny niepokój. Jan bowiem ukrywa straszną tajemnicę, a nawet dwie. Jedna z nich dotyczy pewnej placówki o nazwie „Ryś” i zaginięcia pewnego chłopca, a druga dzieciństwa samego Jana. Szybko orientujemy się, że Jan nie wybrał „Polany” przypadkowo, to było głęboko przemyślane posunięcie. Coś więcej łączy Jana ze Świętym Psycholem...

Akcja „Świętego Psychola” jest niespieszna, ale wcale nie znaczy to, że się wlecze, przebiega w kilku przestrzeniach czasowych, ale wcale nie jest zagmatwana. Wszystko w niej jest przemyślane i logiczne, a Theorin świetnie buduje napięcie.
To książka o tym, jak bardzo można skrzywdzić dziecko i jakie dramatyczne konsekwencje tego ponosi już dorosły człowiek. To opowieść o samotności, niezrozumieniu, lęku przed ludźmi. To historia o wielkiej miłości z dzieciństwa, z którą nic się już później nie może równać. Niby wszystko jest takie jasne, proste i przewidywalne, ale to tylko pozory.
Prosta historia, a napisana w taki sposób, że emocje sięgają zenitu i tylko trochę słabną po przeczytaniu zaskakującego zakończenia.
Kolejna świetna książka Johana Theorina, która tylko zaostrza apetyt na więcej.