Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magda K-ska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magda K-ska. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 maja 2013

"Gdzie się podziały dziewczęta"

„Gdzie się podziały dziewczęta?” to jedenasta powieść Leeny Lehtolainen o policjantce Marii Kallio, ale moja pierwsze spotkanie z autorką, na dodatek bardzo udane.  Maria wróciła właśnie z Afganistanu, gdzie uczestniczyła w otwarciu szkoły policyjnej, wydarzeniu tak radosnym jak i stresującym, ponieważ biorące w nim udział delegacje zostały zaatakowane. W Espoo tymczasem zaginęły trzy młode dziewczyny i Kallio postanawia zająć się sprawą, w ramach swojego nowego stanowiska w komórce zajmującej się nietypowymi problemami. Na dodatek niedługo potem zostaje zamordowana inna młoda dziewczyna, uduszona własną chustą. Rodziny kobiet milczą, a Kallio staje przed trudnym zadaniem rozwikłania zagadki, gdzie nikt nie chce mówić, a jeśli już coś powie, najczęściej jest to kłamstwo. 

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"Zamiast Ciebie"

Gdy sięgałam po debiutancką powieść Sofie Sarenbrant „36 tydzień” byłam nastawiona na świetny kryminał, autorka niestety trochę mnie rozczarowała i dlatego do kontynuacji „Zamiast ciebie” podchodziłam już z dużą rezerwą. Ponownie spotykamy Agnes i jej męża oraz ich już pełnoletnią córkę Nicole. Rodzina wiedzie pozornie spokojne życie, jednak Agnes nadal nie może pogodzić się z utratą synka. Kolejna terapia, warsztaty psychologiczne sprawiają, że kobieta podejmuje ostateczną decyzję. Koniec z czekaniem na cudowne odnalezienie Adama, czas zacząć żyć. W tym samym momencie, jej córka Nicole postanawia raz na zawsze rozprawić się z przeszłością i dowiedzieć prawdy na temat swojej rodziny. Prawdy, którą rodzice przed nią ukrywali, a która doprowadzi dziewczynę do Brantevik i wciągnie w wir niebezpiecznych wydarzeń.



wtorek, 9 kwietnia 2013

"Krąg"

Sześć dziewczyn spotyka się pewnej nocy w parku. Różnią się od siebie jak woda i ogień. Każda z nich jest inna, ma inny charakter, od inteligentnej i spokojnej Minoo, przez arogancką i wredną Idę, aż po sympatyczną Rebeckę. Nie wiedzą czemu się spotkały, co je przywiodło do tego samego miejsca i dlaczego to właśnie one, tak różne pod każdym względem, zostały wybrane, by przyjść do parku. A może właśnie o to chodziło? O różnorodność?

Przyznam, że kiedy usłyszałam o wydaniu „Kręgu” nie byłam przekonana do tej książki. Nawet nie miałam zamiaru jej kupować. Po prostu pewnego dnia ot tak postanowiłam, że jednak przeczytam, może będzie fajne, zwłaszcza, że miałam wrażenie, że będzie to kryminał i do tego skandynawski. Jakże bardzo się pomyliłam.


„Krąg” to w żadnym wypadku nie jest kryminał! To bardzo dobrze napisany thriller, trochę w gatunku paranormal, trochę obyczajowy, choć morderstwo też jest jednym z wątków. Autorzy Mats Strandberg i Sara B. Elfgren dołożyli wszelkich starań i stworzyli historię niebanalną, przy której nie można się nudzić, za to należy zarezerwować sobie dużo czasu na czytanie, bo oderwać się od „Kręgu” nie sposób. Wykreowane przez nich postacie, zwykłe nastolatki, jakie można na co dzień spotkać w każdej szkole. Te ciche, spokojne, szare myszki i te szkolne gwiazdy. Wydawałoby się, że taka mieszanka bohaterek będzie wybuchowa, a jednak autorom udało się doskonale dopasować charaktery dziewczyn do siebie. Od samego początku najbardziej polubiłam Minoo i Rebeckę. Analityczny umysł Minoo, najlepszej uczennicy w szkole, a pod nim skrywane głęboko uczucia oraz miła, grzeczna Rebecka, która nie wierzy we własne szczęście, czyli bycie dziewczyną najprzystojniejszego i najfajniejszego chłopaka w szkole Gustafa. Mimo moich sympatii, nie tylko Minoo i Rebecka, ale wszyscy bohaterowie „Kręgu” to świetnie wymyślone i przedstawione postacie. W pierwszych rozdziałach autorzy przybliżają nam ich sylwetki, krok po kroku pokazując, jacy są i jak postrzegają sami siebie oraz jak widzą ich inni. Jednak w miarę upływu stron poznajemy głęboko skrywane tajemnice nastolatków z liceum w Engelforts, wyciągnięte na wierzch demony powoli zaczynają dzierżyć władzę nad bohaterkami. I wtedy wszystko zaczyna się zmieniać, akcja przyspiesza, robi się coraz niebezpieczniej i nic nie jest tym, czym się wydaje. Autorzy zaskakują na każdym kroku i przyznaję, że wywiedli mnie w pole kilka razy, najbardziej na końcu książki, gdzie już kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać.

Jestem ogromnie mile zaskoczona „Kręgiem”. Nie spodziewałam się żadnej rewelacji, do przeczytania książki zachęciły mnie sypiące się jedna po drugiej pozytywne recenzje i teraz okazuje się, że i moja opinia jest pochwałą. Książkę pochłonęłam jednym tchem w święta, warcząc na każdego kto odrywał mnie od lektury.  Z czystym sumieniem polecam „Krąg” każdemu, młodym i trochę starszym, a zwłaszcza wielbicielom trylogii „Magiczny krąg” Libby Bray. Odnalazłam między tymi książkami spore podobieństwo, co dodatkowo wpłynęło, oczywiście pozytywnie na moją ocenę.
Ps. Miałam bardzo duży problem z napisaniem tej recenzji. Książka tak mi się podobała, że brakowało mi słów do opisania wrażeń i pomysłu na cały tekst.

Tom 1: "Krąg"
Tom 2 "Ogień" (premiera maj 2013)
Tom 3: "Klucz"

sobota, 16 lutego 2013

"Domek z piernika"

Bardzo mi się nie chce pisać tej recenzji, ale książkę czytałam w ramach wyzwania, więc muszę popełnić chociaż kilka słów. „Domek z piernika” Carin Gerhardsen przyciągnął mnie okładką. Nietypową, ze starymi zdjęciami w sepii. Pomyślałam, że to będzie kryminał inny niż wszystkie. Jakże się zawiodłam.

Pomysł na książkę bardzo dobry, znany już, wykorzystywany, ale jednak dobry. Dorośli ludzie, którzy w dzieciństwie byli okrutni wobec kolegów, słabszych od siebie, nie potrafiących się obronić. Teraz po latach te zasklepione rany się otwierają, bo zamordowany zostaje jeden z ówczesnych przedszkolaków Hans. Kto jest mordercą? Otóż mnie się wydawało od samego początku, że wiem, że to takie oczywiste, okazało się, że nie. Była to zupełnie inna osoba, choć przyznaję można się było tego spodziewać. I jak dla mnie to jedyna zaleta „Domku z piernika” – zaskakujące zakończenie. Powieść napisana przeciętnym językiem, czyta się szybko i równie szybko zapomina o niej. Poruszane problemy, mnie jakoś nie przekonały, a zespół policyjny nie chwycił za serce. Książkę zmęczyłam, bo nie lubię zostawiać niedokończonych rzeczy, ale z każdą kolejną stroną coraz mniej interesowało mnie to co się dzieje na kartach powieści. Przeciętnie skonstruowana historia, bez polotu, autorka zbyt mocno skupiła się na życiu prywatnym głównych bohaterów, a za mało na policyjnej robocie. Zawiodłam się i na pewno nie sięgnę po kolejną część cyklu z Hammarby, który rozpoczyna właśnie „Domek z piernika”.

Jednak, aby oddać sprawiedliwość, muszę powiedzieć, że to jest moje zdanie, a jak wiadomo każdy ma własne. Książkę tę jakiś czas temu czytała znajoma i jej się podobało, może bez szału, ale była zadowolona z lektury. Dlatego mówię, jeśli kochasz skandynawskie kryminały spróbuj sam/sama przeczytać i wyrób sobie własną opinię.
O książce:
Autor: Carin Gerhardsen
Tytuł: "Domek z piernika"
Tytuł oryginalny: "Pepparkakshuset"
Cykl z Hammarby, t.1
Tłumaczenie: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Projekt okładki: Niklas Lindblad/ Mystical Garden Design
Dom Wydawniczy Rebis, wyd. I, Poznań 2012.

wtorek, 22 stycznia 2013

"Zamieć śnieżna i woń migdałów"

Camilla Läckberg, znana autorka powieści kryminalnych, zwłaszcza sagi o Fjällbace, postanowiła napisać świąteczną historię. „Zamieć śnieżna i woń migdałów”, krótki kryminał, liczący raptem sto czterdzieści stron opowiada o policjancie Martinie Molinie, który przyjechał na wyspę Valö na tydzień przed świętami, na usilną prośbę swojej dziewczyny, by towarzyszył jej w rodzinnym spotkaniu. A rodzina to nie byle jaka. Lisette jest wnuczką bardzo bogatego człowieka, który ciężko zapracował na swój majątek, a teraz, kiedy przeszedł na emeryturę i stery rodzinnej firmy przejęli jego synowie, stał się bankomatem dla swoich dzieci i wnuków. Spotkanie w takim gronie, na dodatek na wyspie odgrodzonej od świata z powodu zamieci śnieżnej nie może się dobrze skończyć. Oczywiście dochodzi do morderstwa, a Martin pozostawiony sam sobie próbuje rozwiązać zagadkę śmierci starszego pana. 

poniedziałek, 21 stycznia 2013

"Pokój numer 10" Ake Edwardson

Pisałam już opinie o wszystkich poprzednich częściach serii o Eriku Winterze, autorstwa Åke Edwardsona. Recenzja były różne, bo książki szwedzkiego pisarza bardzo różniły się od siebie. Niektóre mnie zachwyciły, inne zirytowały. Teraz skończyłam czytać siódmy tom „Pokój numer 10”. I przestałam żałować, że mimo wcześniejszych potknięć autora, postanowiłam przeczytać cały cykl dziesięciu książek o komisarzu Eriku Winterze.

„Pokój numer 10” to bardzo dobra mieszanka kryminału, obyczaju i psychologii. Edwardson skupił się tym razem przede wszystkim na prowadzonym przez Wintera śledztwie, na drugim planie pozostawiając jego życiowe rozterki. Ponadto przybliżył nam początki pracy zawodowej komisarza, wplątując w prowadzoną przez niego sprawę, elementy jego pierwszego dochodzenia sprzed osiemnastu lat. Tym sposobem poznajemy początki przyjaźni Wintera i Haldersa oraz reszty grupy śledczej.

wtorek, 8 stycznia 2013

"Egipcjanin Sinuhe"

Egipcjanin Sinuhe to klasyka światowa. Książka zaliczana do najlepszych na świecie. I nie ma w tym nic dziwnego. Powieść Miki Waltariego zasługuje na swoje miano bez dwóch zdań.

Książka jest napisana w formie opowieści samego Sinuhe. Bohater opisuje swoje życie, począwszy od dzieciństwa poprzez naukę zawodu i późniejsze koleje losu, które były dla niego, na przemian łaskawe lub nie. Sinuhe doświadczył wielu emocji, od miłości do nienawiści. Przez swoje decyzje zarówno wiele stracił, jak i wiele zyskał. Jego czyny zaważyły na całym jego życiu, a konsekwencje dokonanych wyborów ciągnęły się za nim wiele lat.

Akcja książka toczy się w starożytnym Egipcie, a Sinuhe jest świadkiem zmian religijnych, politycznych i obyczajowych. Zmieniają się faraonowie, a wraz z nimi bogowie, rozpoczynają i kończą kolejne wojny z Syrią i Hetytami. Sinuhe stara się żyć wśród tych wszystkich wydarzeń, w których chcąc nie chcąc uczestniczy.

Autor uświadamia czytelnikom, że przez kilka tysięcy lat nic się w ludziach nie zmieniło. Są mądrzy i głupi, bogaci i biedni, uczciwi i oszuści. Politycy żądni władzy i bogactw, społecznicy mający za główny cel dobro innych.

Książkę dobrze mi się czytało. Bardzo obrazowo przedstawione zostało życie ówczesnych ludzi i ich problemy. Podróże Sinuhe zostały tak barwnie opisane, że miałam wrażenie jakbym była razem z nim na statku czy pustyni. Ponadto ciekawi bohaterowie. Tak różnorodni, każdy z własnymi poglądami na świat i sposobem na życie, każdy mający do zrealizowania cel, który wyznaczył im los.

W skrócie, Egipcjanin Sinuhe to świetnie napisana książka obyczajowa, którą każdy powinien przeczytać.


O książce:
Autor: Mika Waltari
Tytuł: Egipcjanin Sinuhe
Tytuł oryginalny: Sinuhe Egyptiläinen
Przekład: Zygmunt Łanowski
Projekt okładki: Piotr Jaworowski
Spółdzielnia Wydawnicza "Czytelnik", Warszawa 1987.