czwartek, 8 maja 2014

Kobiety na plaży - Tove Alsterdal

„Kobiety na plaży” to wielowątkowa, osadzona w brutalnych realiach historia trzech kobiet, które mniej lub bardziej przypadkowo znalazły się w krytycznej sytuacji. Każda z nich próbuje sobie z nią jakoś radzić. Świat jest mały. To banał, lecz losy bohaterek z trzech różnych kontynentów splatają się w niebanalny sposób. Kolejny banał: życie nie jest sprawiedliwe. Nawet jeśli u Alsterdal można dopatrzyć się chwilowego triumfu sprawiedliwości (choć może chodzi jedynie o słodycz zemsty?) nic nie kończy się happy endem. To opowieść o ciemnej stronie globalizacji: przemycie uchodźców, nielegalnej imigracji i współczesnym niewolnictwie. Dzisiejsi niewolnicy to miliony ludzi ”bez papierów”, którzy pracując za darmo lub za grosze, pozbawieni wszelkich praw – stanowią napęd dla europejskiej gospodarki. „Kobiety na plaży” to również piękna opowieść o miłości, o ludzkiej solidarności, determinacji i zaangażowaniu. A wszystko to podlane sosem sensacji, napięcia, tajemnicy. Mocny, oryginalny debiut, który śmiało wykracza poza ramy powieści kryminalnej.

Okłądka: miękka
Ilość stron:464
Wydawnictwo: Akurat / MUZA
Premiera: 30 kwietnia 2014

Jak widzicie, książka „Kobiety na plaży” dotarła do mnie z niespodzianką. Dołączono do niej butelkę wypełnioną piaskiem z plaży i muszelkami. Kiedy jeszcze zapaliłam wosk Yankee Candle, stworzył się niezwykły klimat. Niech Was jednak nie zmyli lekka i wakacyjna okładka, książka jest mocnym thrillerem przeplatanych wakacyjnymi klimatami. Mamy morze, plażę i trupa…. 
Ale zacznijmy od początku.



„Kobiety na plaży” to debiut pisarski Tove Asterdal, znakomity zresztą. Do plejady szwedzkich twórców kryminałów dołączyła kolejna, niezwykle zdolna autorka. Powieść jest połączeniem thrillera, kryminału z powieścią psychologiczną, zabarwioną elementami uczuciowymi. Porusza stale aktualny, wstrząsający problem handlu ludźmi i nielegalnej emigracji. 

„Kobiety na plaży” są powieścią wielowątkową, rozbudowaną i barwną. Opowiada losy trzech kobiet, wydawałoby się zupełnie ze sobą niepowiązanych, zupełnie innych, a jednak ich losy splatają się.
Na początku poznajemy tajemniczą kobietę, która przeżyła morską podróż z Afryki do Europy. Udało jej się wydostać na ląd, wystraszona i zmęczona rusza plażą do najbliższej miejscowości, jaką jest Tarify. Na plaży znajduje buty, które należą do kolejnej bohaterki tej książki, Terese. 
Ta młoda kobieta, z kolei, po burzliwej i pełnej seksu nocy, budzi się na plaży, odkrywa brak paszportu i pieniędzy. Kochanek, poznany poprzedniego wieczoru w barze, zniknął bez śladu. Terese nienajlepiej się czuje, kiedy zamierza opłukać się w wodzie, przypadkowo nadeptuje na ciało mężczyzny, martwego…. Jest przerażona i ucieka z plaży wymiotując. Sprawa zostaje zgłoszona na policję, a Terese podczas przesłuchań towarzyszy ojciec.
Tymczasem w Nowym Jorku, scenografka Ally Cornwell odkrywa, że jest w ciąży. Chce się tym faktem podzielić ze swoim mężem, dziennikarzem Peterem, ale nie może się z nim skontaktować. Peter przebywa we Francji, gdzie zbiera materiały do artykułu. Do teatru przychodzi koperta z materiałami od Petera, który prosi żonę, aby przechowała je w teatrze, a nie w domu. Zaniepokojona Ally obdzwania hotele i dowiaduje się, że mąż się wymeldował. Okazuje się również, że zniknęła część pieniędzy z ich wspólnego konta oszczędnościowego. Kobieta rusza śladami męża. W Paryżu, korzystając z jego notatek, spotyka się z ludźmi i odwiedza różne miejsca. Okazuje się, że Peter badał temat nielegalnego przemytu i handlu ludźmi, w który zamieszany jest bogaty przedsiębiorca. Dalsze ślady prowadzą do Portugalii i Hiszpanii, sprawa okazuje się bardzo niebezpieczna. Losy kobiet splatają się, a finał na pewno nie jest happy endem….


Powieść „Kobiety na plaży” jest naprawdę świetnie napisana jak na debiut, kolejny doskonały skandynawski kryminał, który przyciąga czytelnika ciekawą fabułą i piękną okładką. Wielowątkowość sprawia, że książkę pochłania się jednym tchem. Pomysł na fabułę może do oryginalnych nie należy, bo handel ludźmi i nielegalna imigracja to często wykorzystywane tematy, jednak Tove Alserdal wykorzystała go w pełni i stworzyła intrygującą i oryginalną historie, która przemawia do czytelnika.
Stale zadziwia mnie fakt, że w XXI wieku, w tak rozwiniętej cywilizacji jak ludzka, handel ludźmi nadal stanowi tak wielki problem. Istnieje, o czym wszyscy wiedzą, a tak trudno go wyplenić. Najgorsze jest to, że dla wielu, nielegalna imigracja jest ostatnią deską ratunku, a potem okazuje się, że wpadają z deszczu pod rynnę i sytuacja w „ nowym, lepszym” kraju, do którego uciekają, staje się dla nich przysłowiową „deską do trumny”. Trudny, ciężki i wstrząsający temat został doskonale wpasowany w fabułę i akcję powieści „Kobiety na plaży”, skłania czytelnika do refleksji i wstrząsa. To problem międzynarodowy, wszyscy się z nim spotykają, a nie ma na niego sposobu….
Opowiedziana przez Tove Alserdal historia porusza najgłębsze struny w duszy czytelnika, jest mądra i na pewno wryje się w moją pamięć na długo. Oprócz dreszczyka sensacji, otrzymujemy w niej niesamowitą dawkę emocji i swoiste wołanie o pomoc ludzi, którzy są traktowani jak rzeczy.
Polecam serdecznie – doskonała powieść!



3 komentarze:

  1. Jak nastrojowo u Ciebie :) ten wosk i piasek mrrr :) Kobiety na plaży muszę przeczytać koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią zabiorę się za tę książkę ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam napięcie i tajemnicę w skandynawskich powieściach...dodatkowo gdy czytam nad zatoką, sama w domu,
    Po Twojej recenzji, sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń